24 Marzec 2019
Pychoteam: Cenne 3 punkty

W dniu dzisiejszym przy ulicy Sadzawki kontynuowaliśmy pierwszoligowe zmagania. Naszym rywalem była drużyna Stali Nowa Huta, czyli ostatni zespół z jakim jeszcze w tym sezonie się nie mierzyliśmy. Mimo, że obie drużyny mają bardzo bogatą playarenową historię, to na próżno szukać między nimi bezpośrednich spotkań w poprzednich latach.
Do grona kontuzjowanych dołączyło dwóch istotnych dla naszej ekipy zawodników: Rafa i Anaszkiewicz. Zwłaszcza niedyspozycyjność naszego bramkarza była dla nas powodem do niepokoju, gdyż sporą część zdobytych punktów w tym sezonie zawdzięczamy właśnie jemu. Na szczęście do składu wrócił Siwek któremu kontuzja kolana nie pozwala w pełni walczyć na swojej nominalnej pozycji napastnika, ale ten zawodnik nie raz już udowadniał, że fach bramkarski nie jest mu obcy i pod nieobecność Alberta zdecydował się nam dzisiaj pomóc.
Pierwsza "szóstka" (w składzie: Siwek, Patuła, Rauczyński, Mik, Kopiejka, Sapała) zaczęła dosyć spokojnie. Rywale cofnięci na własnej połowie skutecznie rozbijali nasze zapędy pod bramkę. W 7 minucie sytuację "oko w oko" z bramkarzem zmarnował Sapała. Nowohucianie również starali się nam odgrażać posyłając długie piłki za obrońców, ale bardzo dobrze na przedpolu spisywał się Siwek, który uprzedzał napastników w pasiastych koszulkach.
Nadeszła 15 minuta i w końcu udało się przełamać opór gości. Sapała dostrzegł dobrze ustawionego Mika po lewej stronie, a ten precyzyjnym uderzeniem po długim rogu dał nam prowadzenie. Rywale jeszcze się nie otrząsnęli po pierwszym golu, a już przegrywali 0:2. Sprytne, szybkie rozegranie rzutu różnego Ziobro z Sapałą który z zimną krwią podwyższył prowadzenie.
Na przerwę schodziliśmy z zapasem 2 bramek, aczkolwiek nauczeni poprzednimi spotkaniami uczulaliśmy siebie nawzajem, aby nie stracić koncentracji.
Na nic się to zdało bo początek drugiej połowy był słaby w naszym wykonaniu. Siwek miał ręce pełne roboty, ale w tym trudnym dla nas okresie świetnie się spisywał i w ogóle nie dało się odczuć braku naszego podstawowego goalkeepera.
Po chwilowym zastoju, wróciliśmy na właściwe tory i w kilka minut rozstrzygnęliśmy losy tego pojedynku. Bramki w bardzo krótkim okresie czasu zdobyli kolejno: Kopiejka, Florczyk, Sapała i mogliśmy już cierpliwie oczekiwać końca spotkania.
Stal honorowo jednak nie zamierzała składać broni i po uderzeniu zza pola karnego pierwszy raz pokonali Siwka. Chociaż wydaje się, że gdyby nie rykoszet to dobrze dysponowany Dominik poradził by sobie z tym uderzeniem.
Od stanu 5:1 bramki padały już na przemian z jednej i drugiej strony. Przypomniał o sobie Sapała, który po transferze do naszej drużyny śrubuje kolejne rekordy. Pod koniec spotkania wbił kolejne dwa gole i już ma ich na koncie 26 w zaledwie 6 meczach! Widać że pychowickie powietrze mu służy
Stracone gole to efekt lekkiego rozluźnienia się naszej drużyny, pojawiły się spore odległości między formacjami, co rywale skrzętnie wykorzystywali. Na zakończenie wynik ustalił Ziobro po asyście naszego kapitana.
Wynik 8:4 i w zasadzie od początku do końca kontrola naszego zespołu.
Początek rundy wiosennej zaczęliśmy od rywalizacji w głównej mierze z teoretycznie słabszymi rywalami i następne tygodnie szykują nam się bardzo wymagające.
Być może już w następną niedzielę zagramy o półfinał pucharu Krakowa z drużyną Wild Shore!
Pychoteam - Stal Nowa Huta - 8:4 (2:0).
Bramki: Sapała 4x, Ziobro, Florczyk, Mik, Kopiejka
Skład: Dominik Siwek, Damian Florczyk, Kopiejka, Daniel Pe, Patryk Rauczyński, Kitliński, Ziobro, Przemek Wojdak, Mik, Sapała.
Do grona kontuzjowanych dołączyło dwóch istotnych dla naszej ekipy zawodników: Rafa i Anaszkiewicz. Zwłaszcza niedyspozycyjność naszego bramkarza była dla nas powodem do niepokoju, gdyż sporą część zdobytych punktów w tym sezonie zawdzięczamy właśnie jemu. Na szczęście do składu wrócił Siwek któremu kontuzja kolana nie pozwala w pełni walczyć na swojej nominalnej pozycji napastnika, ale ten zawodnik nie raz już udowadniał, że fach bramkarski nie jest mu obcy i pod nieobecność Alberta zdecydował się nam dzisiaj pomóc.
Pierwsza "szóstka" (w składzie: Siwek, Patuła, Rauczyński, Mik, Kopiejka, Sapała) zaczęła dosyć spokojnie. Rywale cofnięci na własnej połowie skutecznie rozbijali nasze zapędy pod bramkę. W 7 minucie sytuację "oko w oko" z bramkarzem zmarnował Sapała. Nowohucianie również starali się nam odgrażać posyłając długie piłki za obrońców, ale bardzo dobrze na przedpolu spisywał się Siwek, który uprzedzał napastników w pasiastych koszulkach.
Nadeszła 15 minuta i w końcu udało się przełamać opór gości. Sapała dostrzegł dobrze ustawionego Mika po lewej stronie, a ten precyzyjnym uderzeniem po długim rogu dał nam prowadzenie. Rywale jeszcze się nie otrząsnęli po pierwszym golu, a już przegrywali 0:2. Sprytne, szybkie rozegranie rzutu różnego Ziobro z Sapałą który z zimną krwią podwyższył prowadzenie.
Na przerwę schodziliśmy z zapasem 2 bramek, aczkolwiek nauczeni poprzednimi spotkaniami uczulaliśmy siebie nawzajem, aby nie stracić koncentracji.
Na nic się to zdało bo początek drugiej połowy był słaby w naszym wykonaniu. Siwek miał ręce pełne roboty, ale w tym trudnym dla nas okresie świetnie się spisywał i w ogóle nie dało się odczuć braku naszego podstawowego goalkeepera.
Po chwilowym zastoju, wróciliśmy na właściwe tory i w kilka minut rozstrzygnęliśmy losy tego pojedynku. Bramki w bardzo krótkim okresie czasu zdobyli kolejno: Kopiejka, Florczyk, Sapała i mogliśmy już cierpliwie oczekiwać końca spotkania.
Stal honorowo jednak nie zamierzała składać broni i po uderzeniu zza pola karnego pierwszy raz pokonali Siwka. Chociaż wydaje się, że gdyby nie rykoszet to dobrze dysponowany Dominik poradził by sobie z tym uderzeniem.
Od stanu 5:1 bramki padały już na przemian z jednej i drugiej strony. Przypomniał o sobie Sapała, który po transferze do naszej drużyny śrubuje kolejne rekordy. Pod koniec spotkania wbił kolejne dwa gole i już ma ich na koncie 26 w zaledwie 6 meczach! Widać że pychowickie powietrze mu służy
Stracone gole to efekt lekkiego rozluźnienia się naszej drużyny, pojawiły się spore odległości między formacjami, co rywale skrzętnie wykorzystywali. Na zakończenie wynik ustalił Ziobro po asyście naszego kapitana.
Wynik 8:4 i w zasadzie od początku do końca kontrola naszego zespołu.
Początek rundy wiosennej zaczęliśmy od rywalizacji w głównej mierze z teoretycznie słabszymi rywalami i następne tygodnie szykują nam się bardzo wymagające.
Być może już w następną niedzielę zagramy o półfinał pucharu Krakowa z drużyną Wild Shore!
Pychoteam - Stal Nowa Huta - 8:4 (2:0).
Bramki: Sapała 4x, Ziobro, Florczyk, Mik, Kopiejka
Skład: Dominik Siwek, Damian Florczyk, Kopiejka, Daniel Pe, Patryk Rauczyński, Kitliński, Ziobro, Przemek Wojdak, Mik, Sapała.
źródło: Pychoteam
444
FB-komentarze
Komentarze
Copyright © 2018 Monastyrski sp. z o.o.







Dodaj komentarz!